No dobrze…a jak to jest z lwami, które mieszkają u nas?

Dotychczas opowiadaliśmy o tych, które przychodzą do nas z zewnątrz-zza płotu. Teraz jednak chciałabym opowiedzieć o naszych rezydentach. FLUFFY I DEZI! to dwa lwy „zameldowane” w naszym wewnętrznym rezerwacie o wdzięcznej nazwie LIONSPRUIT.

FLUFFY I DEZI W TRAKCIE POPOŁUDNIOWEJ SIESTY…?

Jest to prywatny rezerwat utrzymywany przez nas wszystkich czyli-MIESZKAŃCÓW MARLOTH PARKU. To nie jest zoo. To malutki odpowiednik parku narodowego na obszarze kilku kilometrów.

Jest to miejsce, w którym przebywają duże i groźniejsze zwierzęta takie właśnie jak lwy czy bawoły. Wjeżdża się tam samochodem. Tak jak w każdym parku narodowym jest zakaz wychodzenia poza auto. Można to zrobić z zachowaniem maksymalnej ostrożności, jedynie w wyznaczonych punktach przystosowanych do obserwacji zwierząt, gdzie można również skorzystać z toalet, czy zwyczajnie usiąść na ławce i zjeść lunch. Oczywiście nadal należy kierować się zdrowym rozsądkiem, ponieważ dzikie zwierzęta nie wiedzą, że tam nie mogą wchodzić, kiedy Wy właśnie spożywacie posiłek czy robicie zdjęcia?.

JEDEN Z PUNKTÓW WIDOKOWYCH W LIONSPRUIT

Fluffy i Dezi można niemalże nazwać lokalnymi gwiazdami.

Wieczorami kiedy słychać ryk lwów, ponieważ zaczyna się wtedy czas ich kociej aktywności, jesteśmy w stanie dokładnie rozróżnić czy to ryczą nasze lwy czy te z Parku Krugera?. To pokazuje również jak duże znaczenie mają dla nas. Są naszą chlubą.

Opowiem teraz o ciekawym zdarzeniu, które miało miejsce jakiś czas temu. Otóż lwy z Parku Krugera postanowiły powalczyć z naszym Fluffy o terytorium. Weszły na teren Lionspruita i w środku nocy zaczęły do mieszkańców dobiegać odgłosy walki. Zrobiło się straszne zamieszanie…No i jak się sprawy potoczyły? Oczywiście nasi strażnicy popędzili sprawdzić co się dzieje…

Okazało się, że przypałętały się jakieś lwy, które postanowiły powalczyć o terytorium i normalnie zrzucić nam Fluffiego z tronu, a ten musiał stoczyć z nimi walkę?.

Our Fluffy is not just a pretty face!Fluffy is a magnificent, gorgeous male lion whose face was unscarred due to him…

Opublikowany przez Marloth Park Honorary Rangers Piątek, 28 czerwca 2019

Dotychczas Fluffy i Dezi nie musieli martwić się o swoją pozycję w Rezerwacie. Ich spokój zakłócił samiec i trzy samice, które przyszły od strony Parku Krugera. Fluffy przegonił to małe stado. Dwie noce później lwy jednak wróciły spróbować ponownie. Tym razem Fluffy odniósł rany. Druga strona była jednak w dużo gorszym stanie, co można było poznać po śladach krwi znalezionych na miejscu bitwy, pozostałościach lwiej grzywy i śladach krwi na płocie, przez który przechodziło obce stado.

Fluffy otrzymał kilka ciosów pazurami, stąd kilkucentymetrowa rana pod prawym okiem, rana po prawej stronie nosa i mała rana w prawym kąciku pyska.

Duża rana goiła się dość sprawnie i nie było żadnych oznak infekcji. Oczywiście stan Fluffiego był ściśle monitorowany przez naszych strażników. Po krótkiej rekonwalescencji Król wrócił do swoich obowiązków????.

???

Fluffy ma teraz na pysku bliznę. Otrzymał przydomek SCARFACE!