Jestem błaznem i podążając za Leszkiem Kołakowskim poszukuję, poddaję w wątpliwość… Nie lubię struktur zastanych i skostniałych…

Internet, funkcjonowanie w mediach społecznościowych zakłada, że „musisz” wpasować się we wzór, algorytm… zwał jak zwał… Opisać siebie i strukturę w jakiej funkcjonujesz. Mało tego, jeżeli zechcesz się wpisać w SEO… zobowiązany jesteś do używania określonych słów, tak by wpisać się ponownie w ogólnie przyjęty schemat. No chyba, że dokupisz sobie wersję rozszerzoną, to wtedy możesz używać synonimów… Ja wiem, że z narzędziem nie pogadasz i jeżeli chcesz być w życiu „wyszukiwalny” musisz na te ustępstwa pójść…

„Odwiedziła 117 krajów i nie jest podróżnikiem…”

Nie jest również ekspertem od danego kraju. Ba! Powiem, że sama też nie śmiem nazwać siebie „ekspertem od Afryki”,  jak to się teraz ładnie w CV-MEDIA zwanym BIO pisze. Nawet mając dom w RPA i podróżując przez lata po świecie, nie uważam, abym znała odpowiedzi na wszelkie problemy targające chociażby jednym krajem, a co dopiero kontynentem czy dwoma… Mało tego… im więcej się dowiaduję, tym częściej zaczynam zdawać sobie sprawę z własnej niewiedzy… Widzę, że muszę więcej i więcej… Dlatego tak mnie fascynuje ten internetowy wylew ekspercki tych, którzy nie chcą dyskutować, wymieniać poglądów, pogłębiać swojej wiedzy… Chcą aby ich było na wierzchu, a wokoło zebrała się świta ich wyznawców… znaczy folołersów, którzy zawsze zgadzają się ze zdaniem swojego „mistrza”…

Nie chcę tego na naszej stronie… Oczywiście rozgraniczyć tu trzeba prowadzenie dyskusji, ze zwykłym kręceniem „gównoburzy”, pod wspomniane na wstępie algorytmy…

Sporo w życiu widzieliśmy w podróży i tyle, ale nie zrobię Wam licznika krajów na stronie, bo uważam, że to puste przechwałki.

Daje Ci to owszem szeroki obraz świata, ale nie sprawia, że jesteś Wyrocznią Delficką. Tak liczby są pewnym odniesieniem, ale w odniesieniu do podróżowania to trochę śliskie posunięcie, bo w podróży doznajemy tak wiele, że przekładanie jej na same liczby… to za mało…

Będąc gościem w danym kraju, tylko go dotykamy. Jesteśmy przez moment w określonych sytuacjach i mamy na tej podstawie określone doświadczenia. Opisujemy nasze życie w danym obszarze, ale nie jesteśmy od niego wszechwiedzącymi ekspertami. Daję tu drobną pożywkę dla tych wszystkich specjalistów, którzy wyciągną z tego tekstu tylko ten oto fragment:

Publicznie się przyznała, że czegoś nie wie! Dzięki temu ja wielki „ekspert z fejsa” wiem lepiej…

W tym wypadku dane liczbowe nie świadczą o pełnej znajomości. Są czynnikiem orientacyjnym. Pytanie można zadać z drugiej strony. Czy prowadzimy badania ILOŚCIOWE czy JAKOŚCIOWE? I jakie ZMIENNE bierzemy pod uwagę?

Trochę przypomina mi to pisanie bzdur w cv do pracy, kiedy potem wychodzi, że nakłamałeś i wcale tak dobrze tego Excela nie znasz…

Samo RPA to kraj wielki i inny jest obszar nasz, a inny koleżanki z Kapsztadu. Inna więc może być jej, a inna nasza percepcja w danym temacie. Obserwuję w RPA tak wiele problemów, w tak wielu obszarach, że mogę je jedynie opisywać, zaproponować jakiś punkt widzenia, ale nie powiem jak je ostatecznie rozwiązać. 

Dyskusja między nami założy wymianę poglądów poprzez argumentację… nie komentowanie, bo to dwie różne sprawy…

Zmartwię Was… Nawet rozprawa naukowa tematu nie wyczerpuje, bo również dotyka wąskiego obszaru i nie da się być ekspertem od wszystkiego… Mało tego… Kilka lat później ktoś może wygrzebać Waszą rozprawę naukową, przeanalizować ją i postawić nowe tezy naukowe…

Leszek Kołakowski w 1959r. wydał esej zatytułowany „Kapłan i Błazen”

Kim jest błazen? Błazen sprzeciwia się postawie kapłańskiej, która przyjmuje rzeczywistość zastaną na zasadzie ślepej wiary. Błazen poszukuje, pyta i podważa funkcjonujące systemy.

Kapłan jest strażnikiem
absolutu i tym, który utrzymuje kult dla ostateczności i oczywistości uznanych i zawartych w tradycji.
Błazen jest tym, który wprawdzie obraca się w dobrym towarzystwie, ale nie należy do niego i mówi mu impertynencje;
tym, który podaje w wątpliwość wszystko to, co uchodzi za oczywiste; nie mógłby tego czynić, gdyby sam do dobrego towarzystwa należał –
wtedy najwyżej mógłby być gorszycielem salonowym;
błazen musi być na zewnątrz dobrego towarzystwa, oglądać je z boku, aby wykryć nieoczywistość jego oczywistości i nie ostateczność jego ostateczności; zarazem musi w dobrym
towarzystwie się obracać, aby znać jego świętości i aby mieć okazję do mówienia mu impertynencji.”
(Kołakowski Leszek, Nasza Wesoła Apokalipsa, Wybór najważniejszych esejów,  Wyd. Znak, Kraków 2010 str.78)

Skąd się ten błazen, wesołek filozofowi wziął? Oczywiście ze standardowej funkcji, jaką pełnił na królewskich dworach. Czyli prześmiewcy, który był w stanie władcy powiedzieć to, czego innym nie wypadało, albo mogło zakończyć się skróceniem o głowę. Podważyć królewskie wartości…

Osobiście obśmiewam rzeczywistość i jakoś tak nie potrafię wszystkiego opisywać dosłownie. Taki charakter.

Jestem błaznem... Na Twojej drodze zawsze znajdzie się jakiś baran...
Na Twojej drodze zawsze znajdzie się jakiś baran…

Problemy? Oczywiście związane z niepewnym postrzeganiem. Czy żartuje? Czy na poważnie? Jaka jest w rzeczywistości? Wszystko również kręci się wokół funkcji fatycznej języka, który służy chyba przede wszystkim do komunikacji. Jednakże w ówczesnym świecie mówimy już  o pojęci(eng.) Metaverse Metaverse Ot Paradoks! Wikipedia nie przewidziała tłumaczenia na język polski. Konotacje odnoszą się do słowa universe. Mamy więc połączenie słów meta i universe tworzące jakby świat poza naszym dobrze zaklepanym ziemskim… Trywializuję, ale pamiętajmy, że tak intensywne współcześnie funkcjonowanie w mediach każdego z nas sprawia, że przenieśliśmy tam jakiś obszar życia społecznego. W 2021r. Mark Zuckemberg zorganizował rebranding i wyszło z tego Meta .

Staram się zwracać uwagę na różne tejże aspekty rzeczywistości. Zwyczajnie dostrzegać pozorne błahostki. Dodatkowo jakoś tak z uśmiechem lepiej znosi się, bywa, że trudną rzeczywistość…

Cynikiem też jesteś? Ktoś zapyta złośliwie?

Tamtego dnia na żółwią skałę wyszedł On…
A żółwi lud wiwatował…
Bo jeżozwierz to taki muminek z kolcami…?

Acha, tak na koniec to tylko powiem, że na początku pisałam o Królowej Elżbiecie II, bo Internet podaje, że odwiedziła tyle Państw… Nie wiem czy to prawda, bo to tylko wiedza internetowa. Sprawdzam czy czytacie… Mówiąc uczciwie wcale mi na tym nie zależy podążając za Noblistką

Jak chcesz to możesz zajrzeć na nasze media społecznościowe

No i klops… Koniec bajki…