W wojnach tracą wszyscy. Podczas pożegnalnej uczty 6 lutego 1838 roku, zgodnie z zuluskim obyczajem, poproszono Burów o zostawienie broni palnej przed wejściem do królewskiej zagrody.
W trakcie rytualnego tańca wojowników Król Dingane nagle wydał słynny rozkaz: „Bambani aba thakathi!” -Złapcie czarowników!
Cała delegacja została obezwładniona, wywleczona na pobliskie wzgórze katowskie kwaMatiwane i zatłuczona pałkami oraz kamieniami. Piet Retief został zmuszony do oglądania śmierci swoich ludzi (w tym własnego syna), po czym również został zabity.
Zgodnie z zuluskim zwyczajem wobec najgroźniejszych wrogów lub zdrajców, wrogiego wodza pozbawiano życia jako ostatniego, aby patrzył na śmierć swoich towarzyszy. Po jego śmierci z rozkazu Dingane otworzono mu klatkę piersiową i wycięto serce oraz wątrobę. Organy te – symbolizujące odwagę i siłę przeciwnika – zostały przyniesione królowi, co miało na celu rytualne przejęcie potęgi i prestiżu pokonanego lidera oraz zabezpieczenie władzy monarchy.
Osierocone lub schwytane podczas wojen z lokalnymi plemionami afrykańskimi dzieci były „rejestrowane” (ingeboek) u farmerów.
Chłopcy musieli pracować bez pensji do 25. roku życia, a dziewczęta do 21. roku życia w zamian za jedzenie, dach nad głową i odzież.
System zwany inboekstelsel de facto zastąpił klasyczne niewolnictwo w pierwszych dekadach funkcjonowania farm (takich jak Diepkloof o którym za chwilę ), ale tak naprawdę był zastępczą formą niewolnictwa pod pozorem opieki lub nauki zawodu przez młodocianych. „Praktykanti” mieli odzyskiwać wolność po osiągnięciu pełnoletności (zazwyczaj w wieku 25 lat dla mężczyzn i 21 lat dla kobiet), w rzeczywistości przepisy te nie były przestrzegane.

Współcześni historycy (Fred Morton czy Elizabeth Eldredge) klasyfikują inboekstelsel jako odmianę niewolnictwa, wskazując zarazem, że skomplikowane systemy rejestracji ludności i przymusowej pracy z epoki inboekstelsel stanowiły historyczną zapowiedź późniejszych restrykcyjnych polityk paszportowych i segregacyjnych w czasach apartheidu.
Jak do tych zdarzeń doszło wyjaśniam poniżej:
Skąd się wzięły Brytyjskie kolonie w Afryce Południowej?
Dla Brytyjczyków, którzy płynęli do swoich posiadłości w Indiach, holenderski Kapsztad był „przystankiem wrogiej floty”. Musieli tam cumować, by uzupełnić zapasy świeżej wody i żywności (aby uniknąć szkorbutu). Musieli też płacić za to wysokie opłaty i znosić holenderskie warunki.
Do tego Holenderska Kompania stała się świetnie działającą firmą-spółką akcyjną ze stałym finansowaniem pozwalającym na planowanie dalekich wypraw morskich.

Brytyjczycy, pomimo, że założyli swoją Kompanię Wschodnioindyjską 2 lata przed Holenderską bo w 1600 roku, nie odnieśli takiego sukcesu jak Holendrzy. Jedną z przyczyn było doraźne finansowanie. Musieli prosić się o kasę na każdą wyprawę. Po powrocie statków zyski i kapitał były dzielone między inwestorów i znowu nie było kasy na kolejną.
Sądzę, że jedną z przyczyn holenderskiego sukcesu mogło być również protestanckie podejście do pracy. W tym czasie Holendrzy byli Kalwinami (o Kalwiniźmie szczegółowo pisałam w poprzednim tekście). Sukces w pracy i bogacenie się uznawane były za dowód wypełniania woli Bożej.
Ale Holendrzy święci też nie byli. Robili brzydkie ruchy chcąc pozbyć się konkurencji… Jednym z nich była Masakra w Amboyna w 1623 r. Brutalny akt eliminacji Brytyjczyków.
Holendrzy poprzez tortury i egzekucje angielskich kupców, japońskich samurajów i portugalskiego handlarza na Molukach zabezpieczyli sobie monopol na handel najdroższymi przyprawami świata.
Wydarzenie to zmusiło Anglików do wycofania się z Indonezji do Indii i przez dziesięciolecia napędzało konflikty zbrojne między Anglią a Holandią. Lokalizacja masakry nie była przypadkowa.
Moluki (zwane Wyspami Korzennymi) były w XVII wieku jedynym miejscem na Ziemi, gdzie dziko rosły i były uprawiane najbardziej pożądane i najdroższe przyprawy tamtych czasów: goździki, gałka muszkatołowa.
Konflikt rósł. Brytyjczycy prowadzili z Holendrami przez blisko dwa wieki zaciekłą, globalną rywalizację o dominację na morzach i dostęp do azjatyckich bogactw.
Jak się to w końcu Brytyczykom udało? Nie, że sobie tak przypłynęli i zajęli. Przyczyną były wojny Napoleońskie. W 1795 roku Holendrzy byli tak osłabieni przez Napoleona, że Brytyjczycy po prostu „zajęli” sobie Kapsztad przy pomocy kilku równie nieładnych trików.
Wojna w Europie. Pod koniec XVIII wieku Francja podbiła Holandię, tworząc tzw. Republikę Batawską, która stała się sojusznikiem Napoleona. Brytyjczycy, będący głównym przeciwnikiem Francji, obawiali się, że jeśli Kapsztad wpadnie w ręce Francuzów, zablokują oni brytyjskie statki płynące do Indii (Kapsztad był kluczowym punktem „tankowania” na tej trasie). W efekcie w 1795 roku Brytyjczycy przeprowadzili inwazję i zajęli Kolonię Przylądkową, aby „chronić” ją przed Francją.
A zaczęło się od tego że gdy w Europie Francja najechała Holandię, Holenderski władca, książę Wilhelm V Orański, uciekł do Anglii, gdzie podpisał tzw. listy z Kew. W tych oto listach nakazał gubernatorom kolonii holenderskich (w tym gubernatorowi Kapsztadu), aby „wpuścili brytyjskie wojska” i oddali kolonie pod ich „opiekę”.

Argument był taki: „Oddajcie kolonie Brytyjczykom, żeby Francuzi ich nie przejęli. Potem, jak pokonamy Francję, Brytyjczycy nam je zwrócą”. Yhy… Konsekwencje tego ruchu już są oczywiste.
No i w Kapsztadzie niektórzy uważali, że te listy mogły być wymuszone… ale byli też tacy, którzy poparli nową Republikę Batawską. Zaczęli się kłócić o to czy napisał, dobrze napisał, źle napisał i wyszło jak zwykle…
Konflikt wewnętrzny ich osłabił, co wykorzystał przeciwnik. W czerwcu 1795 wysadził wojska w Simon’s Town (nieco dalej od głównego portu w Kapsztadzie). Doszło do bitwy pod Muizenberg i wladze kolonii skapitulowały.
Dodatkowo Holenderska Kompania Wschodnioindyjska w tamtym czasie była już w fatalnej kondycji finansowej. Dlatego poszło tak gładko.
Warto dodać, że w 1802 roku, na mocy pokoju w Amiens, Brytyjczycy faktycznie oddali Kapsztad Holendrom. Jednak po wznowieniu wojen napoleońskich, w 1806 roku wrócili. Tym razem była to już pełnoskalowa bitwa pod Blaauwberg. Brytyjczycy wygrali, a po klęsce Holendrzy ostatecznie podpisali akt kapitulacji, który kończył epokę holenderską w Kapsztadzie na dobre.
Zakaz niewolnictwa!
Oczywiście Brytyjczycy po przejęciu Przylądka, zaczęli od wprowadzania wszystkiego co brytyjskie. Zmienili język, wymienili urzędników na swoich. Nic zaskakującego, ot zaczęli zmieniać system prawny. Oddmiennie od Holendrów tworzących model stricte biznesowy, oni tworzyli Nową Wielką Brytanię. Stopniowo wbijali też kolejne szpile Burom.
W 1834 roku Brytyjczycy oficjalnie znieśli niewolnictwo w całym Imperium. Tak znieśli dobrze czytacie, bo stereotypowo niektórzy mogą myśleć odwrotnie.

Dla Burów było to uderzenie w fundament ich gospodarki, opartej właśnie na pracy lokalnej ludności. Rząd brytyjski oczywiście przewidział odszkodowania dla właścicieli niewolników ale…
Londyńskie oszustwo!
Rząd brytyjski wyznaczył fundusze na odszkodowania dla właścicieli niewolników za utratę ich „własności”. Sposób wypłaty tych pieniędzy stał się jednak dla Burów finansową katastrofą przez zaniżone wyceny. Brytyjskie władze wyceniły niewolników na Przylądku na znacznie mniej niż wynosiła ich realna wartość rynkowa (farmerzy otrzymali średnio tylko 1/3 oczekiwanej kwoty). Wypłata odbywała się w Londynie: odszkodowania nie były wypłacane w gotówce na miejscu, ale w formie rządowych papierów dłużnych, które można było zrealizować wyłącznie osobiście w Londynie. Oczywiście przysłali z pomocą pośredników, którzy mięli „pomagać” farmerom w tych wyplatach i calej papierologii. Problem polegał na tym, ze pomagali za 10-20 % realnej ceny. Większość burskich farmerów była bankrutami, nie znała języka angielskiego i nigdy nie opuściła Afryki. Zostali zmuszeni do sprzedaży brytyjskim agentom i pośrednikom za bezcen.
Wielki Trek
Przedstawiam Wam rodzinę Marais, która uciekła z prześladowań religijnych we Francji do Afryki Południowej.
Osiedlili się na jednej z farm- Diepkloof.
Marais byli rodziną pionierów, która w czasie tzw . „Wielkiego Treku (Wędrówki)” szukała swojego miejsca.


Wielki Trek (afrikaans: Groot Trek) to masowa, zorganizowana migracja burskich osadników (Voortrekkerów), która odbyła się w latach 30. i 40. XIX wieku. Tysiące potomków holenderskich, niemieckich i francuskich osadników opuściło żyzną, ale kontrolowaną przez Imperium Brytyjskie Kolonię Przylądkową, kierując się w głąb lądu – na północ i wschód.
Dom rodziny Marais zajmuje rzadkie miejsce w historii Afryki Południowej jako jeden z niewielu oryginalnych burskich domów, które nie zostały spalone przez wojska brytyjskie.
Podczas wojny angielsko-burskiej (o wojnach później) Brytyjczycy wdrożyli politykę „spalonej ziemi”, systematycznie podpalając burskie gospodarstwa, aby odciąć zaopatrzenie dla oddziałów partyzanckich.
Historia zaczyna się od braci Marais (Jana Gabriëla T. Sarela Johannesa), którzy przybyli z Beaufort West w Kolonii Przylądkowej na obszar późniejszego Transwalu (od południa granicę wyznaczała rzeka Vaal, a od północy rzeka Limpopo).
Główny dom mieszkalny wybudowany zostal przez iednego z braci Jana Gabriela Maraisa w 1850 r. Dom wzniesiony został na planie litery ,T” (charakterystyczne dla architektury przylądkowej). Posiada bielone ściany, tradycyjne wysokie sufity, proste szczyty oraz klasyczny ganek frontowy zwany stoep (zdjęcia w komentarzach).
Na terenie rodzinnej farmy zachował sie kompletny, tradycyiny dziewietnastowieczny kompleks qospodarczv dawnych Burów.
W skład wchodziły:
▪️Drugi dom mieszkalny: Mniejsza rezydencja, służąca dawniej powiększającej się rodzinie lub gościom.
▪️Budynek dawnej jednoklasowej szkoły dla dzieci osadników zrekonstruowany , dokladnie na swoich oryginalnych fundamentach.

▪️Dom typu ,kapstyl” (Kapstylhuis): Dom o konstrukcji krokwiowej sięgajacej samej ziemi, kryty strzechą. Tego typu chaty były wznoszone przez Trekerów jako pierwsze, tymczasowe schronienie przed wybudowaniem stalego domu
cegly.

▪️Kamienne krasale (Kraals): To układane bez użycia zaprawy murarskiej kamienne ogrodzenia i zagrody dla byda i owiec, chroniące inwentarz przed dzikimi zwierzętami. Tutaj mowa jedynie o zagrodach zwierzęcych, ALE wyjątkowość tej techniki budowania podziwiać można np. w ruinach Wielkiego Królestwa Zimbabwe, gdzie konstrukcje bez zaprawy wznosiły się na dużej wysokości, co świadczy o precyzji tamtejszego budownictwa. Budowniczowie potężnych ośrodków miejskich w Afryce wykazywali się kunsztem architektonicznym (stereotyp nakazuje nam postrzegać afrykańskie budowle w postaci jedynie prostych chat, przez co wytworzył się w nas obraz kontrastu: rozwinięta Europa i prymitywna Afryka.

▪️Wozownia: Miejsce, w którym przechowywano i naprawiano wozy zaprzegane w woły (ox -wagons), stanowiące podstawowy środek transportu Burów
Historia rodziny Marais z farmy Diepkloof to kwintesencja poludniowoafrykańskiej historii pionierów, sięgająca od trudów Wielkiej Wędrówki po przetrwanie wojny burskiej.
Podczas gdy wiele sąsiednich gospodarstw zostalo zniszczonych, gospodarstwo Diepkloof przetrwało. Rodzina nie uniknęła jednak calkowicie tragedii wojny. Zapisy z bazy danych obozów koncentracyinych Uniwersytetu w Kapsztadzie wskazują, że kobiety i dzieci z linii Diepkloof Marais zginęły w obozach koncentracyinych.
Kulturowy zgrzyt w kwestii niewolnictwa.
Dla Burów niewolnictwo i system klastrowy były fundamentem ekonomii. Nagła utrata darmowej siły roboczej doprowadziła wiele gospodarstw do natychmiastowej ruiny. Co ważniejsze dla mentalności Burów, brytyjskie reformy zrównały w prawach przed sądem osoby czarnoskóre i kolorowe z białymi osadnikami.
Dla głęboko kalwińskich Burów, którzy wierzyli w biblijnie usankcjonowaną hierarchię rasową, taka równość była nie do zaakceptowania i godziła w ich godność.
To właśnie to poczucie finansowego oszustwa ze strony Londynu oraz przymusowa integracja prawna stały się bezpośrednim zapalnikiem, który pchnął liderów takich jak Piet Retief czy rodzina Marais do spakowania dobytku na wozy i rozpoczęcia Wielkiego Treku na północ.
Piet, Xosa i Zulusi
Piet Retief (1780–1838) był jednym z najważniejszych liderów Wielkiego Treku. To on sformułował ideowe i polityczne podstawy ruchu Burów na północ, a jego dramatyczna śmierć zmieniła bieg historii Afryki Południowej. Przed wyruszeniem w głąb lądu, 22 stycznia 1837 roku, Retief opublikował słynny Manifest Voortrekkerów. Oficjalnie ogłosił w nim zerwanie więzi z Wielką Brytanią, potępił zniesienie niewolnictwa bez uczciwych odszkodowań oraz zapowiedział stworzenie niezależnego, wolnego państwa opartego na porządku i własnym prawie. Po dołączeniu do głównych grup migrantów został wybrany na ich gubernatora i naczelnego komendanta.
Podobnie jak rodzina Marais, Retief pochodził z rodziny o korzeniach francuskich hugenotów. Przez lata żył na wschodniej granicy Kolonii Przylądkowej, gdzie regularnie tracił majątek w wyniku wojen z ludem Xhosa… Wojny te nazywane również Cape Frontier Wars trwały łącznie prawie 100 lat (9 wojen) Przyczyna była oczywista, rywalizacja o ziemię, wodę Zarówno Xosa jak Burowie mieli zbliżony model gospodarczy oparty na hodowli bydła, co prowadziło do nieustannych sporów o pastwiska i dostęp do rzek. Kradli sobie te krowy wzajemnie co było punktem zapalnym do dalszych walk. Po 1806 roku wraz z przejęciem Kolonii, do walk włączyli sie Brytyjczycy. Stosowali wspomnianą politykę spalonej ziemi i wprowadzili broń palną.
Przekroczenie Gór Smoczych i pakt z Zulusami.
Retief uważał, że najlepszym miejscem na osiedlenie będzie region Natalu (dzisiejsze KwaZulu-Natal) ze względu na dostęp do morza. Ziemie te były jednak kontrolowane przez potężne Królestwo Zulusów. W listopadzie 1837 roku Retief udał się do zuluskiej stolicy uMgungundlovu, aby negocjować z królem Dingane ustępstwa terytorialne. Dingane postawił warunek: Burowie musieli najpierw odzyskać stado bydła skradzione przez lokalnego wodza Sikonyelę. Retief wykonał to zadanie, zmuszając złodzieja do oddania zwierząt. Zaprosił Sikonyelę na spotkanie pod pozorem pokojowych rozmów, a następnie uwięził go w swoim obozie.
Z ciekawostek historyczna stolica uMgungundlovu (Kraal Dingane) to jedno z najważniejszych miejsc znaczących kulturowo dla ludu Zulusów. Nazwa ta w języku zuluskim oznacza dosłownie „miejsce słonia” (gdzie «słoń» symbolizował samego króla).

Nie był zwykłą wioską. Składał sie z około 1500-1700 okragłych chat (izindlu) i mógł pomieścić do 7 000 mieszkańców, głównie elitarnych woiowników z królewskich regimentów. Historyczne plany i ryciny przedstawiają precyzyjną, zuluską architekturę obronną. Widać podział na strefę ogólną, kwatery konkretnych regimentów wojowników oraz wydzieloną, potężną sekcję królewską (Isigodlo) na samym szczycie wzniesienia.
Znajduje się na północy prowincji KwaZulu-Natal, w dolinie eMakhosini (Dolinie Królów), tuż na południe od rzeki White Umfolozi. W XIX wieku (lata 1829–1838) była to ufortyfikowana królewska stolica króla Zulusów, Dingane.
Masakra w uMgungundlovu
6 lutego 1838 roku Retief powrócił do króla z odzyskanym bydłem oraz grupą około 70 burskich towarzyszy i 30 czarnoskórych służących. Dingane podpisał oficjalny traktat przekazujący Burom ogromne tereny między rzeką Tugela a Port St. Johns.
Nie wiedział, że za chwilę on i jego towarzysze zginą. Król Dingane wydaje słynny rozkaz: „Bambani aba thakathi!” -Złapcie czarowników!
Weenen czyli płacz!
Dingane zabił Retiefa, ponieważ postrzegał uzbrojonych jeźdźców jako zagrożenie dla swojego Królestwa. Król Zulusów po egzekucji wysłał swoje zagony (impi) z rozkazem całkowitego wyplenienia pozostałych rozproszonych i nieświadomych niebezpieczeństwa obozów burskich (Voortrekkers) nad rzekami Bloukrans i Bushman (w zuluskim rzeka ta nazywała się Mtshezi- miejsce o podmokłych brzegach lub obfitości trzcin/traw).
Ataki nastąpiły w nocy z 16 na 17 lutego 1838 roku. Zuluscy wojownicy uderzyli na burskie obozowiska m.in. w okolicach dzisiejszego Doringkop i Moordspruit. Zginęło ponad 500 osób – w tym kobiety i dzieci oraz około 250 towarzyszących im służących i robotników (ludzi z ludów Khoikhoi i Basuto). Ocalały nieliczne obozy, które zdołały się pospiesznie uformować w obronny krąg z wozów (laager).
Założone później w tym rejonie miasto otrzymało nazwę Weenen, co w języku niderlandzkim/afrikaans oznacza dosłownie „płacz” lub „narzekanie” – na pamiatkę tamtych krwawych wydarzeń.
Ostatecznie doprowadziło to do odwetu Burów pod wodzą Andriesa Pretoriusa i legendarnej Bitwy nad Blood River w grudniu 1838 roku, w której Zulusi zostali krwawo pokonani.
Taktyka wozu i obronny laager
Burowie zablokowali swoje ciężkie wozy w szyk obronny (tzw. laager) nad brzegiem rzeki Ncome, tworząc nieprzepuszczalną fortelecę i wykorzystując przewagę broni palnej nad zuluskimi assegai (włóczniami). Atakujące falami zuluskie wojska (impi) pod dowództwem Dingane poniosły gigantyczne straty, nie mogąc sforsować pozycji obronnych. W bitwie zginęło około 3000 Zulusów, podczas gdy po stronie burskiej odnotowano zaledwie kilku rannych.

Porażka ta złamała potęgę militarną Dingane, pogłębiła też wewnętrzny kryzys u Zulusów (doprowadzając do buntu jego przyrodniego brata, Mpande-tak też kłócili się o władzę) i utorowała drogę do powstania pierwszej burskiej republiki w Natalu w 1839r. Istniała tylko do 1843 roku, bo Brytyjczykom się nie spodobała i zamienili ją w kolonię.
Dzieci jako robotnicy!
Po ucieczce spod brytyjskiej jurysdykcji i zniesieniu niewolnictwa, burscy farmerzy (Voortrekkerzy) musieli radykalnie zmienić swój model gospodarczy. W nowo zakładanych republikach (Transwalu i Oranii) poradzili sobie z brakiem rąk do pracy poprzez kombinację rygorystycznego prawa, alternatywnych form przymusu ekonomicznego oraz ścisłego podziału ról.
Główne metody, jakich używali:
▪️System terminowania (Inboekstelsel), o którym wspomniałam na początku. Formalnie w republikach burskich niewolnictwo było zakazane konstytucyjnie (wymóg ten narzucili też Brytyjczycy w traktatach uznających niepodległość republik). W praktyce Burowie stworzyli system zwany inboekstelsel. Słowo inboeken oznacza w języku niderlandzkim „wpisywać do księgi”. System wziął swoją nazwę od wymogu rejestrowania imion, nazwisk oraz szczegółowych danych przymusowych pracowników (inboekelinge) w oficjalnych rejestrach lokalnych urzędników.
System ten de facto zastąpił klasyczne niewolnictwo.
▪️Dzierżawa za pracę (Labour Tenancy):
Gdy Burowie zajmowali ziemię, rzadko wysiedlali z niej całą rdzenną ludność afrykańską. Zamiast tego zawierali układy z lokalnymi społecznościami. Afrykanie mogli pozostać na fragmentach ziemi farmera, uprawiać własne poletka i wypasać swoje małe stada. W zamian głowa rodziny lub jego synowie musieli odpracować określoną liczbę dni w roku (zazwyczaj od 90 do 180 dni) na rzecz burskiego właściciela farmy za darmo.
▪️Podatki zmuszające do pracy.
Aby pozyskać stałą siłę roboczą, rządy republik burskich wprowadziły podatki osobiste (np. podatek od chaty – Hut Tax) dla czarnoskórych mieszkańców. Ponieważ Afrykanie żyli w gospodarce naturalnej i nie posiadali pieniędzy, jedynym sposobem na zarobienie na podatek była praca najemna na burskich farmach lub w powstających kopalniach.
▪️Mobilizacja własnej rodziny.
Brak rąk do pracy wymusił też zmianę wewnątrz samych rodzin burskich. Rodziny były bardzo liczne (jak wspomniany wcześniej Sarel Marais, który miał 13 dzieci). Dzieci od najmłodszych lat były włączane do ciężkiej pracy fizycznej. Kobiety burskie (Boeremeisies) nie tylko zajmowały się domem, ale potrafiły zarządzać gospodarstwem, oprawiać zwierzynę, a w razie potrzeby – walczyć z bronią w ręku. Mężczyźni sami pełnili role kowali, cieśli i budowniczych (stąd budowa prostych domów jak kapstylhuis własnymi rękami).
Ujęcie historyczne: XIX-wieczne Republiki Burskie
Po zakończeniu Wielkiego Treku (w którym uczestniczyła m.in. rodzina Marais i Piet Retief), Burowie założyli dwa duże, niepodległe państwa uznane na arenie międzynarodowej czyli Transwal- oficjalnie: Republika Południowoafrykańska – ZAR oraz Wolne Państwo Orania.
▪️Transwal (położony na północ od rzeki Vaal. To właśnie na jego terenie leżała opisywana wcześniej farma Diepkloof oraz dzisiejszy Johannesburg i Pretoria. Był to rejon bogaty w złoto, co stało się przyczyną jego zguby i wojen z Brytyjczykami.
▪️Wolne Państwo Orania (Oranje-Vrystaat): Położone bardziej na południe, między rzekami Oranje i Vaal, ze stolicą w Bloemfontein. Była to republika spokojniejsza, bardziej rolnicza, nazwana tak na cześć holenderskiej dynastii Oranje-Nassau.
Oba te państwa ściśle ze sobą współpracowały, zawarły sojusz obronny i razem walczyły przeciwko Imperium Brytyjskiemu w krwawej II wojnie burskiej (1899–1902), po której utraciły niepodległość i zostały wcielone do brytyjskiego Związku Afryki Południowej (do wojen burskich jeszcze wrócę).
Dzisiaj: Projekt Orania
Współczesne miasteczko Orania geograficznie leży na terenie dawnej, historycznej republiki Wolnego Państwa Orania (a dokładniej w rejonie rzeki Oranje).
Współczesny ruch afrykanerski próbuje odtworzyć autonomię w obu tych dawnych regionach. Miasteczko Orania udowodniło, że koncepcja Volkstaatu (państwa/enklawy Afrykanerów) opartej na własnej pracy (self-arbeid) może działać i rozwijać się ekonomicznie.
Sukces Oranii sprawił, że Afrykanerzy mieszkający na terenie dawnego Transwalu postanowili stworzyć podobny projekt bliżej swoich dawnych ziem. Tak powstało Kleinfontein – zamknięte osiedle i enklawa kulturowa położona niedaleko Pretorii (dawnej stolicy Transwalu). Działa ono na bardzo podobnych zasadach jak Orania, skupiając afrykanerskich mieszkańców Transwalu.
W XIX wieku rzeka Vaal oddzielała Transwal (na północy) od Oranii (na południu). Choć były to osobne republiki, dzieliły tę samą kulturę, język afrikaans i religię kalwińską.
Dzisiejsza Orania i Kleinfontein to temat kontrowersyjny- dwie współczesne próby powrotu do korzeni dawnych burskich republik. Z drobnymi różnicami, ale kandydaci na mieszkańców przechodzą rygorystyczne rozmowy kwalifikacyjne. Muszą płynnie mówić w języku afrikaans, być niekarani oraz wyznawać wartości chrześcijańskie (kalwinizm, protestantyzm).
Źródła:
▪️South Africa history, https://sahistory.org.za/
▪️British Concentration Camps in the Boer War, by Mark Cartwright, 22 May 2026, https://www.worldhistory.org/article/2933/british-concentration-camps-in-the-boer-war/,
▪️British Concentration Camps of the South African War 1900-1902, https://www2.lib.uct.ac.za/mss/bccd/Person/119050/Elizabeth_Magdalena_Marais/
▪️ The Heritage Portal https://share.google/5fD7Eshp8t6LMpIQQ
▪️Wonderful early Cape photographs reveal the complexity of race in South Africa – Martin Plaut https://share.google/csmsyNQurNpMPmXjl
▪️THE CAPE-WAGON – FORM FOLLOWS FUNCTION | Graham Leslie McCallum https://share.google/XSGUNQXjL0HjocykJ
▪️South African History Online. (2011, June 2). History of slavery and early colonisation in South Africa. South African History Online. https://sahistory.org.za/ref/A-0065170
▪️Slavery in South Africa: Captive Labor on the Dutch Frontier, Elizabeth A. Eldredge, Fred Morton, iUniverse 2010, Uniwersytet Pensylwanii
▪️Inside the all-white 'Apartheid town’ of Orania, South Africa, ByCandace Smith and Byron Pitts, April 12, 2019,
▪️Sociology Compass, Volume 16, Issue 7,
Orania: A white homeland in post-apartheid South Africa, Mandisi Majavu, First published: 12 June 2022
▪️A social ontology of care: Orania as a non-typical South African case of local government, Journal of Humanities, Journal of mental health vol.64 n.3 Pretoria Sep. 2024, J.S. Wessels
▪️South African History Online. (2011, March 21). Great Trek 1835-1846. South African History Online. https://sahistory.org.za/ref/A-0016618
▪️South African History Online. (2011, March 16). Piet Retief’s Great Trek manifesto is completed. South African History Online. https://sahistory.org.za/ref/E-0010947